0116_30a.jpg

przemarznięte pupy, blisko napięcia elektrycznego
tóż pod granatowo-zamglonym niebem.
wysiedziałe na zimnej konstrukcji słupa wysokiego napięcia.
w środku nocy Ruchliwego wiatru, porywającego
nas niespokojne, spragnione elektryczności dzieci
w podróż nielegalną całkiem obiecującą.
 
przeplataliśmy palce, bólem przemarznięte.
a z przyjęcia zbyt wielu kolorów..
tuzin reszty! z pigułki wylał się na niebo
zorzą polarną.

podziwiając ją zadziwiającą
zeszłam za wysoko, targając sukienkę!
chciałam wejść za nisko przecie!
– mówię, nie odpowiadasz..

znowu zdawałeś mi się latać
pomiędzy liniami rozstrzepionych umysłów naszych.
Lęcą po nas biąłym balonem.
Czas nasz nadchodzi.

Czas Gasnąć.
Gaśniemy.
ćśś..
potem się odnajdziemy.